Karina o sobie

Mam 27 lat jestem chora, potrzebuję pomocy. Niedawno dowiedziałam się o zabiegu udrożnienia i implantacji stentu do żyły szyjnej wewnętrznej u chorych na stwardnienie rozsiane. Pojechałam na konsultacje z lekarzem przeprowadzającym tego typu zabiegi. Na miejscu spotkałam osoby już po operacji. Mówiły, że w końcu przestała je boleć głowa, mięśnie. Niespodziewane zaburzenia wzroku i koncentracji pojawiały się rzadziej albo ustępowały. Myślę, że i dla mnie ta operacja jest szansą na poprawę stanu zdrowia. Czytaj dalej...

Karina o sobie

Mam 27 lat. Uwielbiam czytać książki popularnonaukowe, majsterkować i tworzyć coś z niczego. Rok temu skończyłam studiować Ochronę Środowiska na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Wcześniej studiowałam na Politechnice Lubelskiej Inżynierię Środowiska, jednak choroba nie pozwoliła mi skończyć kierunku.
Choruję od 1997 roku. Już w wieku 13 lat miałam pierwsze objawy, takie jak niedowład nóg i rąk. Razem ze swoim neurologiem i rodziną staraliśmy się o refundację leczenia betaferonem. Trochę to trwało, ale w końcu udało się. Przez 2 lata robienia zastrzyków czułam się lepiej, jednak po skończeniu kuracji mój stan pogarszał się. Dokuczały mi zaburzenia równowagi, wzroku i czucia, okropne bóle mięśni i głowy. Zauważyłam, że pojawiły się też problemy z koncentracją. Od maja 2008 leczę się daclizumab (DAC HYP). Mimo to bóle mięśni, głowy i zaburzenia mowy nie dają mi spokoju.
Niedawno dowiedziałam się o zabiegu udrożnienia i implantacji stentu do żyły szyjnej wewnętrznej u chorych na stwardnienie rozsiane. Rodzina i moja najdroższa przyjaciółka, przekonali mnie, więc chciałabym spróbować. Siostry i mama wszystko zorganizowały i pojechałam na konsultacje z lekarzem przeprowadzającym tego typu zabiegi. Na miejscu spotkałam osoby już po operacji. Mówiły, że w końcu przestała je boleć głowa, mięśnie. Niespodziewane zaburzenia wzroku i koncentracji pojawiały się rzadziej albo ustępowały. Myślę, że i dla mnie ta operacja jest szansą na poprawę stanu zdrowia.

Karina Pałka